Przyszłość dziecka
Wielu rodziców wychodzi z założenia, że sami wiedzą najlepiej, co jest dobre dla ich pociechy. To bardzo zła myśl. Ukierunkowanie dziecka na pozytywne tory to jedno, ale gdy w grę wchodzi manipulacja i spełnianie własnych, niezaspokojonych ambicji sytuacja robi się groźna. Nie można wymagać, że (dla przykładu) dziecko będzie pięknie grać na skrzypcach, jeśli od maleńkości zmusi się je do treningu. Może nie być uzdolnione na tej drodze i bardzo się rozczarować. W tym przypadku ogromną rolę pełni delikatność. Trzeba obserwować, co dziecko lubi. Być może woli rysować, niż grać. Może woli książki od rysowania. Kiedy zwrócimy na to uwagę, to po pierwsze poczuje się docenione, po drugie, będzie mogło rozwijać się na tym gruncie. Nie można wychodzić z założenia, że skoro jest, to będzie lekarzem, jeśli na lekarza się nie nadaje, jeśli woli coś innego. To ono wie, co jest dla niego lepsze w tym momencie, czym bardziej się interesuje. Jeśli bowiem zmusimy je do pójścia taką, a nie inną drogą, będzie sfrustrowane i zapewne nie zrealizuje się w danym zawodzie. Po pierwsze, rozmawiajmy. Po drugie, zwracajmy uwagę.