Alkohol a dziecko
Przyzwyczailiśmy się do dwóch błędnych myśli. Pierwsza z nich to taka, że z alkoholizmem mają problemy tylko dzieci innych alkoholików. Druga jest analogiczna - u nas w domu wódka jest rzadko, więc my problemów nie mamy. Otóż sprawa jest dużo bardziej złożona. Należy odróżniać "wyskoki" od prawdziwych ciągów, a jednocześnie konsekwentnie tępić oba te zjawiska. Oczywiście, nie można na nastolatka ani krzyczeć, ani go karać. To nic nie da, a na dobrą sprawę tylko wzmoże bunt przeciwko rodzicom. W takiej sytuacji należy rozmawiać, przedstawić realnie tych, którzy skończyli źle wobec wczesnego styku z alkoholem. Wyjaśnić, jak bardzo niszczycielski wpływ mają na młody organizm różnego rodzaju napoje wyskokowe. Trzeba zasugerować, że wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach, a osiemnaście lat to właściwy wiek na to, by móc się napić - rozsądnie. W tym wypadku bardzo działa sugestia. Lepiej bowiem zapobiegać, niż leczyć. Rozmowa jest tu najważniejsza.